W przypadku Stonica najważniejsze jest rozróżnienie między wyprzedażą starszego rocznika a nową generacją. W Polsce oba cenniki są dziś obecne równolegle, więc ta sama nazwa prowadzi do dwóch różnych progów wejścia, dwóch zestawów napędów i innego poziomu wyposażenia. Poniżej rozpisuję to po ludzku: ile kosztuje samochód, za co realnie dopłacasz i kiedy droższa wersja ma sens.
Najkrócej mówiąc, Stonic ma dziś dwa różne progi wejścia
- 72 900 zł to start wyprzedażowego Stonica z rocznika 2025, ale dostępność jest ograniczona do wybranych konfiguracji.
- 90 990 zł to próg wejścia do nowego Stonica 2026 w wersji 1.0 T-GDI 100 KM z manualem.
- 7DCT podnosi cenę o 6 800 zł względem manuala w tej samej rodzinie napędów.
- MHEV 115 KM zaczyna się od 102 990 zł i bardziej poprawia kulturę jazdy niż sam rachunek za paliwo.
- Pakiet Smart kosztuje 3 000 zł, a Business Line 5 000 zł dopłaty do bazowej wersji.
- Kia daje 7 lat / 150 000 km gwarancji, co mocno wpływa na ocenę opłacalności zakupu.
Ile kosztuje Kia Stonic w Polsce teraz
Na obecnym rynku nie ma jednej odpowiedzi, bo pod nazwą Stonic funkcjonują dwa różne poziomy oferty. Z jednej strony jest wyprzedażowy model z rocznika 2025, z drugiej nowy Stonic 2026. Ja patrzyłbym na to jak na dwa osobne zakupy, bo różnica w budżecie jest duża i od razu zmienia oczekiwania wobec auta.
| Wariant | Cena startowa | Co to oznacza w praktyce |
|---|---|---|
| Stonic rocznik 2025 | od 72 900 zł | To oferta stoku i wyprzedaż rocznika, więc wybór konfiguracji bywa ograniczony. |
| Nowy Stonic 2026 | od 90 990 zł | To aktualny cennik nowej generacji z silnikiem 1.0 T-GDI 100 KM i manualną skrzynią. |
| Nowy Stonic 2026 z automatem | od 97 790 zł | Tu dopłata do 7DCT wynosi 6 800 zł i ma sens głównie wtedy, gdy chcesz wygody w mieście. |
| Nowy Stonic 2026 MHEV | od 102 990 zł | Miękka hybryda 48 V zaczyna się wyżej cenowo, ale daje lepszą płynność i trochę niższe spalanie. |
Najbardziej odczuwalna jest różnica między najtańszym autem ze stoku a nową generacją. To już nie kilka drobnych tysięcy, tylko wyraźny skok w stronę lepiej wyposażonego i bardziej aktualnego crossovera. W praktyce oznacza to, że przy decyzji nie wybierasz tylko koloru nadwozia, ale też poziom techniki i komfortu na kolejne lata. To prowadzi prosto do pytania, co dokładnie podbija cenę i czy te dopłaty mają sens.

Jak cena rośnie wraz z wersją i napędem
Tu najłatwiej zgubić proporcje. Sama baza wygląda rozsądnie, ale po wejściu w lepsze wyposażenie i dodatkowe napędy Stonic zaczyna kosztować wyraźnie więcej. Ja patrzę przede wszystkim na to, czy dopłata daje rzeczy użyteczne na co dzień, czy tylko poprawia wygląd w katalogu.
| Co najczęściej podnosi cenę | Dopłata | Po co to komu |
|---|---|---|
| 7DCT | 6 800 zł | Wygoda w korkach i mniej pracy za kierownicą, szczególnie w mieście. |
| Pakiet Smart do wersji M | 3 000 zł | Najprostszy sposób, by podnieść wyposażenie bez przeskakiwania do wyższej wersji. |
| Business Line do wersji L | 5 000 zł | Cyfrowe zegary, większy ekran, Smart Key i bardziej dopracowane wnętrze. |
| Pakiet Drive Wise dla 7DCT | 2 500 zł | Dodatkowe wsparcie systemów bezpieczeństwa, gdy zależy Ci na automacie i asystentach. |
| Lakier metalizowany | 2 900 zł | Typowa dopłata estetyczna, która ma sens głównie przy odsprzedaży i lepszym wyglądzie auta. |
| Otwierany dach | 2 000 zł | Dodaje przyjemności, ale z punktu widzenia codziennej użyteczności to raczej dodatek niż konieczność. |
MHEV oznacza 48-woltową miękką hybrydę. To nie jest pełny napęd hybrydowy, więc nie spodziewałbym się cudów w stylu radykalnie niższego spalania. W nowym cenniku benzynowy 1.0 T-GDI 6MT ma zużycie na poziomie 5,6-5,9 l/100 km, a MHEV 5,4-5,7 l/100 km. Różnica jest zbyt mała, żebym kupował MHEV wyłącznie dla oszczędności paliwa. Ja traktuję tę dopłatę raczej jako zakup kultury pracy i lepszego zestawu wyposażenia.
Najważniejsze jest to, że dopłata do kolejnego poziomu nie zawsze jest liniowa. Czasem 3 000 zł robi sensowną różnicę, a czasem 6 800 zł za automat jest po prostu ceną spokoju w codziennej jeździe. To właśnie dlatego w kolejnym kroku warto spojrzeć nie na sam cennik, ale na własny sposób użytkowania.
Którą konfigurację wybrałbym do miasta, a którą do codziennej trasy
Najtańszy scenariusz
Jeśli budżet jest twardy, brałbym wyprzedażowy Stonic z rocznika 2025. Start od 72 900 zł jest po prostu mocny, ale trzeba zaakceptować ograniczoną dostępność i mniejszą elastyczność konfiguracji. To wybór dla kogoś, kto chce zamknąć zakup możliwie nisko cenowo i nie potrzebuje pełnej swobody w doborze wersji.
Najbardziej uniwersalny wybór
Do codziennej jazdy najrozsądniej wypada nowy 1.0 T-GDI 100 KM. Manual daje najniższy próg wejścia, a 7DCT ma więcej sensu tam, gdzie Stonic będzie regularnie stał w korkach. Jeśli mam być szczery, to właśnie automat kupuje się tu bardziej dla komfortu niż dla emocji.
Przeczytaj również: Jak wymontować alternator peugeot 206 - uniknij kosztownych błędów
Wersja dla tych, którzy lubią doposażenie
Wersja L robi największą różnicę w codziennym odczuciu auta. Dostajesz tu klimatyzację automatyczną, podgrzewaną kierownicę, podgrzewane fotele, czujniki z przodu i z tyłu, kamerę cofania, monitorowanie martwego pola oraz 17-calowe felgi. To nie są dodatki „na pokaz”. Po kilku miesiącach używania właśnie takie elementy najbardziej przekładają się na wygodę.
Jeśli samochód ma służyć rodzinie albo ma często wozić bagaże, patrzyłbym też na praktykę: promień skrętu wynosi 5,2 m, zbiornik paliwa ma 45 l, a bagażnik w nowym Stonicu oferuje 352-1 155 l w benzynie lub 332-1 135 l w MHEV. To nie jest rekord klasy, ale w codziennym użytkowaniu wystarcza bardzo sensownie.
Wniosek jest prosty: jeśli chcesz oszczędzić możliwie najwięcej na starcie, bierzesz stockowy rocznik 2025. Jeśli liczysz na spokojniejszy, bardziej przewidywalny zakup na kilka lat, nowy Stonic w wersji M albo L daje najzdrowszy balans między ceną a funkcjonalnością. Z samego cennika to jeszcze nie wszystko, bo finalny rachunek zwykle rośnie o rzeczy, które łatwo przeoczyć.
Co doliczyć do budżetu, żeby nie zaniżyć realnego kosztu
W praktyce najczęściej rozjeżdża się nie cena bazowa, tylko suma dopłat. W nowym Stonicu metalizowany lakier kosztuje 2 900 zł, pakiet Smart 3 000 zł, Business Line 5 000 zł, pakiet Drive Wise dla 7DCT 2 500 zł, a otwierany dach 2 000 zł. To są kwoty, które szybko przesuwają samochód z „rozsądnej bazy” do wyraźnie lepiej doposażonej wersji.
| Pozycja | Dopłata | Kiedy ma znaczenie |
|---|---|---|
| Lakier metalizowany | 2 900 zł | Gdy chcesz lepszy wygląd i bardziej neutralny kolor przy odsprzedaży. |
| Pakiet Smart | 3 000 zł | Najtańsza droga do podniesienia wersji M. |
| Business Line | 5 000 zł | Rozsądna dopłata do L, jeśli chcesz cyfrowy kokpit i wygodniejsze wnętrze. |
| Pakiet Drive Wise | 2 500 zł | Warto wtedy, gdy wybierasz 7DCT i chcesz dorzucić więcej wsparcia elektronicznego. |
| Otwierany dach | 2 000 zł | Opcja bardziej emocjonalna niż praktyczna. |
Ważna rzecz, którą zawsze powtarzam przy zakupie nowego auta: cennik nie jest umową. Ostateczna cena zależy od dokładnej specyfikacji, dostępności egzemplarza i ustaleń z dealerem. W 2026 pojawiają się też promocje, które potrafią dorzucić pakiet ubezpieczeniowy OC, AC i NNW na rok gratis, ale ja traktowałbym to jako bonus czasowy, a nie stały element wyceny.
Podobnie z finansowaniem. W ofertach Kia pojawiają się leasing i kredyt 50/50 z RRSO 0%, ale nie opierałbym na nich całej decyzji. Najpierw wybieram właściwą wersję, a dopiero potem sprawdzam, czy konkretna forma finansowania rzeczywiście obniża koszt wejścia, czy tylko przesuwa go w czasie.
Po odjęciu dopłat i promocji zostaje najważniejsze pytanie: co właściwie sprawia, że Stonic nadal broni się jako zakup w 2026 roku?
Co poza ceną broni Stonica w 2026
Najmocniejszy argument tego modelu nie siedzi w samym cenniku, tylko w pakiecie wartości. 7-letnia gwarancja do 150 000 km, 7 lat usług Kia Connect, sensowne spalanie i praktyczne wymiary sprawiają, że Stonic nie jest po prostu „tanio wycenionym crossoverem”. To auto, które ma realną szansę dobrze znieść kilka lat codziennej eksploatacji.
Ja patrzyłbym więc na Stonica jak na dwa różne zakupy: wyprzedaż rocznika 2025 dla tych, którzy chcą wejść jak najniżej cenowo, albo nowy model 2026 dla osób, które wolą dopłacić i dostać lepiej zbalansowany pakiet na dłużej. W tej klasie właśnie taki balans, a nie sam najniższy próg, zwykle decyduje o tym, czy auto później naprawdę cieszy.